Kilka tygodni temu przeprowadziliśmy się poza miasto i teraz mieszkam w odległości kilometra od jednego z największych kompleksów leśnych w okolicy Łodzi.
Dotąd nie było okazji skorzystać z tej bliskości, ale dziś rano wygospodarowałem chwilę, by na chwile trochę się od prac wykończeniowych w domu i pojeździć.
Było super. Wychodzę z domu i zamiast przez wiele kilometrów tłuc się przez miasto, po kilku minutkach mam takie widoczki. Niesamowite! Przewidując tą zmianę, jesienią przerobiłem On-One na budżetowego gravela. Nadal jest on w fazie docierania. Nadal nie wiem, czy docelowo będzie na dużych kołach z oponami 37c czy może na 6500b z czymś grubszym. Wszystko to wyklaruje się w miarę uzytkowania, ale jedno jest pewne - na okoliczne leśne drogi rower jest jak znalazł.
Niedzielne jeżdżenie po okolicy Zgierza, Grotnik i Aleksandrowa. Po drodze zahaczyłem o działkę, gdzie rozgrzałem się przy herbacie. On-One jest trochę rozbebeszony, więc pojechałem na "dużym" rowerze.
Wieczorny wypad na działkę/budowę w towarzystwie Ojca. W drodze powrotnej okrutny wmordewind tak nas styrał, że musieliśmy opędzlować kebsa na ławce w parku :)
Zdjęcie nie z wycieczki, ale też z dziś - Wiedźmin na łódzkim Manhattanie.
Wybrałem się na działkę, by podlać świeżo posianą trawę.
Wracając władowałem się na drogę techniczna wzdłuż budowy S14 i podróż ze Zgierza do Łodzi odbyłem jadąc tą szutrową autostradą.
Po drodze zaliczyłem postój w takim uroczym miejscu. Aż trudno uwierzyć, że jakieś 500 metrów za moimi plecami znajduje się niesławne składowisko odpadów niebezpiecznych "Eko-Boruta" a ze 200 metrów w prawo są stare osadniki gdzie przez dziesięciolecia wylewały się syfy ze zgierskiej "Boruty".
Wizyta "gospodarska" na budowie domu i objeżdżanie singli w okolicznych lasach. Miły sposób na spędzenie Święta Niepodległości i odizolowanie się od wiadomości o napierdalających się z policją faszy... przepraszam, narodowcach.
Bejbok na wakacjach, wiec była wspaniała okazja na wycieczkę z Jaśnieżoną.
Na pokładzie ŁKA podjechaliśmy do stacji Zgierz Kontrewers, a potem snuliśmy się po lasach w rejonach Grotnik, Jedlicza i Ustronia.
Pierwsza dłuższa wycieczka z Bejbokiem na holu.
Trochę ciągania, trochę samodzielnej jazdy, trochę relaksu na działce znajomych i wreszcie trochę dojazdów pociągiem i wyszła z tego sympatyczna przejażdżka.
Po długiej przerwie wracam na bikestats'a.
W życiu ostanio działo się wiele dużych rzeczy i nie za bardzo była okazja by myśleć o blogu. W związku z tym w 2014r. skasowałem swoje konto, bo i tak na nie nawet nie zaglądałem. Zauważyłem jednak, że brakuje mi tej odrobiny rowerowego ekshibicjonizmu i że bez tego kołaczącego się po głowie zdanka: "Będzie fajny wpis", trudno skłonić się nieraz do wymyślenia ciekawej trasy, do zrobienia podczas wycieczki zdjęcia, czy w ogóle do wyjścia na rower.
Teraz pomału odtwarzam zawartość bloga z zapisanego kiedyś pliku csv (trochę się wpisów przez 8 lat uzbierało) i mam nadzieję, że będę miał tez okazję dodawać nowe wycieczki bo chciałbym bardzo wrócić do rowerowania :)