Wpisy archiwalne w kategorii

Te fajne

Dystans całkowity:1700.61 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:81:00
Średnia prędkość:16.43 km/h
Maksymalna prędkość:62.20 km/h
Suma podjazdów:6799 m
Suma kalorii:28240 kcal
Liczba aktywności:26
Średnio na aktywność:65.41 km i 6h 13m
Więcej statystyk

Dookoła Tatr - Powtórka - Dzień 3

Sobota, 21 czerwca 2025 · Komentarze(0)
Dzień zaczęliśmy od dojazdu do Tatrzańskiej Kotliny. Trochę jechaliśmy Drogą Wolności, a trochę biegnącą wzdłuż niej trasą rowerową. W Tatrzańskiej Kotlinie wróciliśmy na trasę SWT i właściwie trzymaliśmy się jej już do końca, czyli do Nowego Targu (odbijając z niej rzadko i na niezbyt długo).
Teraz trochę tego żałuję, bo wg. mnie SWT od granicy do Nowego Targu był wg. mnie nudny. Lepszą opcją byłby wjazd do Polski dopiero w Sromowcach i dojazd do Nowego Targu trasą Velo Dunajec ( jak zrobiliśmy to w 2023r.)
Ostatecznie jednak dotarliśmy do auta, spakowaliśmy graty i pojechaliśmy do domu. 
Tatry objechałem po raz drugi i na kolejne razy nie mam za bardzo ochoty. Inne trasy czekają.

Droga przez Ždiar

Przeprawa przez Bielski Potok

Okolice Zdziaru.

Monkova dolina

Hawrań, Płaczliwa Skała i Jaśnieżona na podjeździe

Tatry Bielskie

Rázcestie pri Tablici

Pieniny i Jaśnieżona

Widok na tatry z drogi powyżej Kacwina

Dookoła Tatr - Powtórka - Dzień 2

Piątek, 20 czerwca 2025 · Komentarze(0)
Dzień drugi objazdu Tatr z Żoną. Tutaj tez wprowadziłem dużo zmian względem poprzedniego razu. Chciałem odpuścić sobie Poprad i Kieżmark i Białą Spiską (bo ten rejon był raczej nudny), a zamiast tego odwiedzić Štrbské Pleso i Popradské pleso.
Ruszyliśmy po skromnym śniadaniu i mniej więcej trzymając się oficjalnej trasy SWT dojechaliśmy do Szczyrby. Po drodze był nieodzowny postój w Ranč Kráľova Lehota w dolinie Czarnego Wagu i jazda starą trasą kolei leśnej. Wjeżdżamy w Niżne Tatry

Stary most kolejowy w dolinie Czarnego Wagu

Szosa w dolinie Czarnego Wagu

Podjazd w stronę Szuniawy

Pożegnanie z Niżnymi Tatrami

Widok na Tatry i wieś Szczyrba z okolic Szuniawy

Na podjeździe do Szuniawy zacząłem mieć rozterki natury moralnej - czy uczciwie młynkować do Szczyrbskeigo Jeziora, czy skorzystać z dojazdu koleją. Za rozwiązaniem drugim przemawiało kwękanie żony, oraz fakt, że jedzie się najprawdziwszą koleją zębatą, czyli czymś co w naszej części świata należy do rzadkości. 

W stronę Tatr

W stronę Tatr

Gdy za Szuniawą opuściliśmy trasę SWT, skręciliśmy na zachód i zaczęło wiać jak skurczysyn, wątpliwości same się rozwiały i w Tatrzańskiej Szczyrbie wsiedliśmy w pociąg :)

Jazda trwała bodajże 11 minut i kupiła nam około 400metrów przewyższeń.
Na górze ubraliśmy się w grubsze rzeczy, bo na tej wysokości już nie było upału, zjedliśmy obiad i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Chciałem objechać dookoła jezioro, ale wszędzie były zakazy jazdy rowerem, więc to się niestety nie udało. Poczłapaliśmy kawałek brzegiem, zrobiliśmy kilka zdjęć i pojechaliśmy dalej.

Štrbské Pleso

Podjazd na Popradské pleso

Spodziewałem się, że podjazd nad Popradzki staw będzie katorgą, a był po porstu... nudny. Owszem sapałem jak lokomotywa, ale w sumie nie było nigdzie ryzyka, że zacznę wygładzać z buta. 

Popradské pleso

Popradské pleso

Na górę dotarliśmy niestety dość późno, gdy słońce schowało się już za górami. A może za chmurami... Tak czy siak wszystko było w cieniu, było zimno i widoki niestety były mocno ograniczone. Rozgrzeliśmy się herbatą i zaczęliśmy ostatni etap dzisiejszego dnia. Przed nami było ponad 20km zjazdu i około 600m wysokości do stracenia. Dość powiedzieć, że za dużo się nie napedałowaliśmy :) Kiedyś zżymałbym się, że tyle podjeżdżania, a zjazd po asfalcie, ale teraz (dwa dni przed 43. urodzinami) po prostu cieszyłem się, że rower sam jedzie.

Cesta Slobody

Momentami, jak asfalt za bardzo się znudził, zjeżdżaliśmy na dróżkę wiodącą wzdłuż szosy, by urozmaicić sobie trochę jazdę. czasem była tam utwardzona nawierzchnia, a czasem zmieniała się w fajny singletrack. Gównie jednak popylaliśmy szosą, bo tak było najefektywniej. 
Nocleg mieliśmy w Tatrzańskiej Leśnej - wielka łazienka, sypialnia wielka jak sala balowa i tylko nie udało się nam po drodze znaleźć czynnego sklepu i nie mieliśmy za bardzo żarcia. W efekcie trzeba było pójść spać bez kolacji, śniąc o wykupionym na rano śniadaniu.



Dookoła Tatr - Powtórka - Dzień 1

Czwartek, 19 czerwca 2025 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Po dwóch latach powróciłem na Szlak Wokół Tatr. Tym razem jednak w towarzystwie Jaśniemałżonki™. 
W  środę po pracy pojechaliśmy autem do Nowego Targu i w czwartek rano, wyruszyliśmy w drogę.
Początek, z Nowego Targu do granicy ze Słowacja niesamowicie mi się tym razem dłużył. i dopiero po słowackiej stronie zaczęło się robić fajnie. Przejechaliśmy się odcinkami, które z przeróżnych powodów zostały poprzednio ominięte. Były tam takie perełki jak odcinek  SWT wzdłuż Orawy przed Niżną (na pierwszym zdjęciu) czy znaleziony przeze mnie na jakiejś mapie, świetny singielek między wsiami Krivá i Dlhá nad Oravou (z niego nie ma zdjęć, bo żal się było zatrzymać).
Szlak na brzegu Orawy


Szlak w dolinie Orawy

Dojechaliśmy do Zamku Orawskiego, lecz tym razem odpuściliśmy sobie zwiedzanie. 
Zamek Orawski

Kawałek, za zamkiem, zaliczywszy palący hamulce zjazd przez pole, odbiliśmy na drugi brzeg Orawy i na dłużej opuściliśmy oficjalną trasę SWT. 
Zjazd do wsi Kňažia

Zamiast zjeżdżać do Dolnego Kubina, a następnie wspinać się przez Vyšný Kubín, Leštiny i Osádkę, podjechaliśmy przez Pucov i Pokryváč...
Pucov

Droga między wsiami Pokryváč i Osádka

...by dotrzeć na Bačov stolec. Rozciąga się stamtąd świetny widok na Mała i Wielką Fatrę oraz Pogórze Orawskie. Trochę tam posiedzieliśmy, porobiliśmy zdjęcia a potem już praktycznie bez postojów, pojechaliśmy do Liptowskiego Mikułasza, gdzie mieliśmy wykupiony na dziś nocleg. 
Widok

Bačov stolec

Mała Fatra widziana z okolic Malatiny

Przydrożny krzyż powyżej Malatiny

"Memoriał"

Czwartek, 10 października 2024 · Komentarze(0)
Planowałem przejechać trasę "Gravela po łódzku" z 2023r. Przejechałem ją w lipcu 2023 i przez część pętli towarzyszył mi Ojciec. Była to chyba nasza ostatnia wspólna jazda przed Jego nagłą śmiercią w październiku zeszłego roku. Z powodu wieczornego deszczu, nie zrobiłem pełnej pętli, ale ten przejechany wtedy razem odcinek między Lutomierskiem a Wiśniową Górą udało się zaliczyć.

Przeprawa przez Lindę w Grotnikach

Stawy w Sarnowie o poranku

Droga koło Dzierżanowa

Ner koło Lutomierska

Dziurawy mostek przez Zalewkę

Grzyby

Stary cmentarz ewangelicki w Wysieradzu

Polna droga koło Wysieradza

Nad Grabią

Wieża przeciwpożarowa w rejonie Czyżemina

Sacro-polo w pełnym rozkwicie - Źródła Królewskie w Żerominie

Droga przez pola w rejonie Żeromina

Rybakówka

Rodzinnie z Jaworzyny Krynickiej na Halę Łabowską

Czwartek, 18 lipca 2024 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Pierwszy raz na rowerze z Bejborem w górach innych niż Izerskie.
Rano zjechaliśmy rowerami z naszej kwatery w Kosarzyskach do dworca w Piwnicznej i pociągiem dojechaliśmy do Krynicy-Zdroju, gdzie (znów rowerem) dojechaliśmy do kolei linowej na Jaworzynę Krynicką. 
Wjechawszy kolejką na szczyt, czerwonym szlakiem pojechaliśmy w stronę Hali Łabowskiej. Pasmo Jaworzyny Krynickiej jest bardzo pro-rowerowe - brak dużych stromizn i dużych podjazdów, więc jedzie się całkiem fajnie. Mimo to jest ot jednak prawdziwy górski szlak, a nie gładziutki singielek przygotowany pod rower. Dlatego też miałem trochę obaw o to, jak poradzi sobie nasza 9-letnia potomkini. Okazało się, że martwiłem się niepotrzebnie, bo Młodzież zasuwała jak mała lokomotywka, znakomitą częśc trasy pokonując w siodle, a nie prowadząc. 
W schronisku na Hali Łabowskiej zjedliśmy obiad i ruszyliśmy w dół żółtym szlakiem w stronę Łomnicy-Zdroju. Tutaj już był kawałek, na którym Młoda nie dała zupełnie rady i musiałem znosić jej rower, ale nachylenie było wg. Garmina w rejonie 30%, a szlak prowadził wymyta przez wodę, kamienistą rynną.
Na dole rozdzieliliśmy się - Panie pojechały do kawiarni w Piwnicznej-Zdroju, a ja walnąłem pięciokilometrowy, asfaltowy podjazd do kwatery, by wrócić po Nie autem. 

Czerwony szlak przez pasmo Jaworzyny Krynickiej

Zjazd z Runka w paśmie Jaworzyny Krynickiej

Podjazd

Złota godzina w Beskidzie Sądeckim

Córka na żółtym szlaku powyżej Łomnicy-Zdroju

Na żółtym szlaku, powyżej Łomnicy-Zdroju

Dolina Bobru - Epilog

Niedziela, 16 czerwca 2024 · Komentarze(0)
W niedzielę musieliśmy wrócić pociągiem do Lubawki, gdzie zostawiliśmy samochód. 
Choć uwielbiam pociągi, to zawsze po konfrontacji z rozkładem jazdy, przypominam sobie, czemu tak rzadko nimi jeżdżę. Podróż z Krosna Odrzańskiego do Lubawki (w prostej linii mniej niż 200km) zajęła nam około 8 i pół godziny i wymagała trzech przesiadek... No ale nic to. Taki urok podróży koleją.
Zaczęliśmy dzień kilka minut przed szóstą. Szybkie pakowanie i jazda na dworzec. O 6.48 wsiedliśmy do pociągu PolRegio, który zawiózł nas do Zielonej Góry. Tu mieliśmy 3 godziny czekania, podczas których zjedliśmy śniadanie w Maczku i pokręciliśmy się po starówce.
Potem kolejny pociąg (tym razem Kolei Dolnośląskich) do Wrocławia, potem TLK do Sędzisławia i wreszcie czeski GW Train do Lubawki. 
W Lubawce dojechaliśmy rowerami z dworca do auta, zapakowaliśmy graty i pojechaliśmy do domu, kończąc tym samym bardzo udany, długi, rowerowy weekend.

Dworzec kolejowy w Krośnie Odrzańskim o poranku
Dworzec kolejowy w Krośnie Odrzańskim o poranku

Zielona Góra ul. Masarska
Zielona Góra ul. Masarska
Zielona Góra - Bachusik na Wieży Łaziebnej
Zielona Góra - Bachusik na Wieży Łaziebnej 

Zielona Góra - fontanna koło palmiarni
Zielona Góra - fontanna koło palmiarni


"Motoraczek" w Lubawce

Dolina Bobru - Dzień 3

Sobota, 15 czerwca 2024 · Komentarze(2)
Dzień trzeci wyprawy wzdłuż Bobru. W przeciwieństwie do wczorajszego, ten był wypełniony atrakcjami. Najpierw Stalag Luft III, czyli miejsce prawdziwiej Wielkiej Ucieczki, Skwer Czołgistów w Żaganiu i wreszcie wisienka na torcie, czyli ruiny kombinatu Alfred Nobel Dynamit Aktien-Gesellschaft koło Nowogrodu Bobrzańskiego. Na DAG mieliśmy trochę mało czasu, bo chciałem dotrzeć do celu przez zmrokiem i ta godzinka, którą tam spędziliśmy pozwoliła tylko pobieżnie zerknąć na niektóre budynki. 
Za DAG, spory kawałek (bo aż do Dychowa) pojechaliśmy wzdłuż Kanału Dychowskiego. Jechało się super, ale był to prawie dwudziestokilometrowy odcinek praktycznie prostą drogą i pod koniec zrobiło się to trochę nużące :)
Z Dychowa do Krosna Odrzańskiego był już tylko rzut beretem i po niezbyt krótkim czasie mogliśmy zameldować się na naszej ostatniej kwaterze i świętować sukces - czyli dotarcie do Odry.



Wiadukt kolejowy gdzieś przed Żaganiem
Wiadukt kolejowy gdzieś przed Żaganiem

Jadę leśną drogą miedzy Małomicami a Żaganiem
Na leśnej drodze między Małomicami a Żaganiem. Drogi tego typu oraz szutry stanowiły dziś większą część trasy. Z tego powodu Marysia dziś trochę kwękała, bo na dziurach zaczynała już odczuwać, że ta wycieczka trwa już trzeci dzień, a Jej poprzednia jazda rowerem na większy dystans była całe lata temu.

Pałac Lobkowitzów w Żaganiu
Pałac Lobkowitzów w Żaganiu

Bóbr widziany z Mostu Kolejarzy w Żaganiu
Bóbr widziany z Mostu Kolejarzy w Żaganiu

Stalag Luft III
Stalag Luft III

Mauzoleum Lotników Alianckich Żagań
Mauzoleum Lotników Alianckich - Żagań

Skwer Czołgistów w Żaganiu
Skwer Czołgistów w Żaganiu

Pomnik ku czci niemieckich żołnierzy poległych podczas IWŚ
Pomnik ku czci niemieckich żołnierzy poległych podczas IWŚ

Gdzieś między Gryżycami a Gorzupią
Gdzieś między Gryżycami a Gorzupią

Budynek elektrociepłowni na terenie kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice
Budynek elektrociepłowni na terenie kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice

Kominy elektrociepłowni na terenie kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice
Kominy elektrociepłowni na terenie kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice

Budynki na terenie kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice
Budynki na terenie kombinatu DAG Alfred Nobel Krzystkowice

Kanał Dychowski
Kanał Dychowski. Od Żagania przez dobre dwie godziny lało, a potem pogoda zaczęła się poprawiać, by kawałek za DAG zrobić się taka jak na zdjęciu, czyli super. 

Bóbr widziany z mostu Prądocińsko-Dychowskiego
Bóbr widziany z mostu Prądocińsko-Dychowskiego

Kościół parafialny pw. św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim
Kościół parafialny pw. św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim

Odra w Krośnie Odrzańskim
Odra w Krośnie Odrzańskim

Dolina Bobru - Dzień 2

Piątek, 14 czerwca 2024 · Komentarze(0)
Dzień 2. Najkrótszy, najbardziej szosowy i patrząc wstecz, najnudniejszy. Po kilkudziesięciu kilometrach wyjechaliśmy z górzystych terenów i widoki trochę się pogorszyły. Nadal było ładnie i nadal mijaliśmy dużo miasteczek i osad pełnych starych, poniemieckich domów, które uwielbiam, ale to nie do końca było to. 
Gwoździem programu miało być dziś Pstrąże, czyli opuszczone miasto w którym stacjonowały wojska radzieckie, ale to był taki słaby gwóźdź, bo pozostałości miasta zostały kilka lat temu zrównane z ziemią. Atrakcją w tym rejonie była natomiast przeprawa przez Bóbr po starym moście. Jego drogowa część została zburzona przez wycofujące się wojska niemieckie, a później nie została odbudowana, by utrudnić dostęp do zamkniętego i bardzo tajnego miasta, jakim wówczas było Pstrąże. W efekcie musieliśmy przełazić po części kolejowej. Czynnej. Mimo, że przechodzi przez niego tylko bocznica do jednostki wojskowej i pociągi za często tam pewnie nie jeżdżą, to jednak jakiś tam dreszczyk emocji był :)
Potem już, jak to mówią "smooth sailing" aż do wsi Śliwnik, gdzie przyszło nam dziś nocować. 



Pałac Lenno
Pałac Lenno, który prywatny właściciel uratował przed ruiną i powoli remontuje. Tu jedliśmy dzisiejsze śniadanie. 

Zabudowania gospodarcze obok pałacu Lenno

Park Krajobrazowy Doliny Bobru

Nieczynny dworzec kolejowy w Lwówku Śląskim
Nieczynny dworzec kolejowy w Lwówku Śląskim

Wiadukt kolejowy w Bolesławcu
Piękny XIX-wieczny wiadukt kolejowy w Bolesławcu.

Polna droga gdzieś za Dąbrową Bolesławiecką

Most nad Bobrem w pobliżu Pstrąża
Most nad Bobrem w pobliżu Pstrąża.

Przeprawa przez most kolejowy nad Bobrem

Stare napisy na moście koło Pstrąża

Bród na polnej drodze koło Leszna Górnego
Bród na polnej drodze koło Leszna Górnego © bendus

W rejonie Leszna Górnego

Dolina Bobru - Dzień 1

Czwartek, 13 czerwca 2024 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Dzień pierwszy wyprawy wzdłuż Bobru. 
Dzień wcześniej przyjechaliśmy autem do Lubawki i rano ruszyliśmy w drogę. Mieliśmy podjechać do Czech, do źródła Bobru, ale ulewa nas trochę zniechęciła. Jazdę wzdłuż rzeki zaczęliśmy więc od zapory w Bukówce, czyli gdzieś pi razy drzwi 10km od źródła. 



Jezioro Bukowskie
Jezioro Bukowskie - oficjalnie zaczynamy wyprawę wzdłuż Bobru

Kamienna Góra
Kamienna Góra, którą (poganiani przez deszcz) minęliśmy praktycznie bez zatrzymywania.

Na drodze, kawałek za Kamienną Górą
Na drodze, kawałek za Kamienną Górą.

Bóbr w okolicy Marciszowa
Bóbr w okolicy Marciszowa . Pogoda wyraźnie się poprawiła i przez jakiś czas jechaliśmy nie moknąc. 

Kościół w Miedziance
Kościół św. Jana Chrzciciela w Miedziance - Jeden z nielicznych budynków pozostających po czymś, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było całkiem sporym miasteczkiem.

Tablica na krzyżu przed kościołem w Miedziance

Widoczek z okolic Browaru w Miedziance

Most kolejowy nad Bobrem w Janowicach Wielkich
Most kolejowy nad Bobrem w Janowicach Wielkich. W rejonie Janowic znowu nas trochę zmoczyło, ale całe szczęcie padało krócej niż rano i potem można było ostatecznie pożegnać się z pelerynami.

Pałac w Bobrowie
Pałac w Bobrowie

Most nad Bobrem w Jelenia Górze.
Most nad Bobrem w Jelenia Górze.

Kładka nad Jeziorem Modrym obok
Kładka nad Jeziorem Modrym obok "Perły Zachodu"

Zapora na Jeziorze Modrym
Zapora na Jeziorze Modrym © bendus

Baszta w Siedlęcinie
Wieża książęca w Siedlęcinie

Ścieżka wzdłuż Jeziora Wrzeszczyńskiego
Ścieżka wzdłuż Jeziora Wrzeszczyńskiego

Nad Jeziorem Wrzeszczyńskim




Jezioro Pilchowickie
Jezioro Pilchowickie

Rynek we Wleniu
Rynek we Wleniu

Gravelowa pętla wokół Łodzi.

Sobota, 8 lipca 2023 · Komentarze(0)
Niedawny objazd Łodzi czerwonym szlakiem mi się nie udał i od tej pory nie dawało mi to spokoju.
Dziś podjąłem kolejną próbę objechania Łodzi, ale tym razem trasą wyścigu "Gravel po łódzku, który odbył się 13-14 maja. Była trochę dłuższa niż czerwony szlak, ale było na niej znacznie mniej piachu. 
Dzień na jazdę wybrałem sobie średni, bo upał był niemiłosierny. W rejonie Wiśniowej Góry dołączył do mnie Ojciec i przejechał ze mną trochę ponad 100km. Jechał elektrykiem i w sakwie tachał kilka litrów napojów. Gdyby nie Jego pomoc, nie byłoby szansy, abym przejechał dziś taki dystans, bo nawet kilka bidonów nie starczyłoby mi na odcinkach pomiędzy kolejnymi "wodopojami" na trasie.
W rejonie Babic, chwilę przed zachodem słońca, Ojciec odłączył się i pojechał do domu, a ja walnąłem ostatni odcinek już sam.
Po zachodzie temperatura zaczęła spadać, więc zaczęło się jechać całkiem fajnie, ale pojawił się kolejny problem - wiejskie psy, które na noc wszyscy spuszczają z łańcucha. Podczas przejazdu przez Nowe Krasnodęby trzy razy musiałem zwiewać przed kundlami, rozpędzając się za każdym razem do dobrze ponad 40km/h. Na tym etapie (ponad 190km w nogach) było to trudne i gdy w Sobieniu drogę zagrodziło mi kolejne stadko psów, postanowiłem dać spokój z jazdą dokładnie wg. tracka z wyścigu. Zrobiłem w tył zwrot i już najkrótsza drogą pojechałem do domu.
Mimo tego skrócenia trasy,  magiczna granica 200km została przekroczona. Mój dotychczasowy rekord dystansu dziennego był o około 60km krótszy, a do tego wykręcony w całości po asfalcie. Tym razem były to w sporej mierze szutry oraz leśne i polne drogi. Skok był zatem nie tylko ilościowy, ale też jakościowy :)


Polna droga


Lato na polach

Kombajn w okolicy Żeromina

Wieża przeciwpożarowa w rejonie Czyżemina

Dłutowski łoś

Zalew na Grabi w Baryczy

Droga przez Janowice

Cmentarz z I Wojny Światowej w Wysieradzu

Stawy Sarnów