Wpisy archiwalne w kategorii

Góry Izerskie

Dystans całkowity:1776.85 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:08:19
Średnia prędkość:10.75 km/h
Maksymalna prędkość:52.40 km/h
Suma podjazdów:1718 m
Liczba aktywności:48
Średnio na aktywność:37.02 km i 4h 09m
Więcej statystyk

Jesienne Góry Izerskie

Sobota, 17 października 2026 · Komentarze(0)
Po nie do końca satysfakcjonującym mnie wyjeździe wakacyjnym do Austrii, straszliwie ciągnęło mnie w jakieś góry. Ostatecznie padło na Góry Izerskie, a pretekstem miała być nasza rocznica ślubu. Zorganizowaliśmy babciną opiekę nad potomstwem i... pogoda pokrzyżowała plany. Kolejne okazja pojawiła się w tą sobotę.
Wstałem o 3:40 rano (w nocy właściwie), spakowałem graty, władowałem rowery na bagażnik i o 4:30 ruszyliśmy. Czas gonił, bo chciałem część drogi przejechać pociągiem, by trasa nie musiała być zamkniętą pętlą. Pociąg startował o 9:04 z Rybnicy pod Jelenią Górą i udało nam się zdążyć na styk i to mimo zerwanego kilkaset metrów przed stacją łańcucha w rowerze Jasnieżony. Była trochę nerwówka, ale gdy wysiedliśmy w Świeradowie, nerwy puściły i zaczęło się to miłe. podjechaliśmy do stacji kolei linowej na Stóg Izerski i kilka minut później zameldowaliśmy się pod szczytem, by wreszcie zacząć jazdę.
Trasa to klasyczny zestaw - ze Stogu w stronę Wysokiego Kamienia, z postojem na Sinych Skałkach i przy kopalni "Stanisław". Na tym odcinku były głównie szutry, ale od tego miejsca aż do Piechowic miało zrobić się już ciekawiej: na najbliższych około 11km mieliśmy stracić ponad 600m wysokości i do tego trasa wiodła singlami i fajnymi szlakami pieszymi, wiec ubaw był przedni.
W Piechowicach zjedliśmy Pizzę i wróciliśmy na szuterki, by jakoś wrócić do auta zostawionego w Rybnicy. Chciałem jeszcze podjechać do Perły Zachodu, ale to wydłużyłoby nam wycieczkę o jakieś 18km i niestety nie starczyło na to dnia.
Do auta dotarliśmy już po zachodzie słońca, a podczas pakowania gratów złapał nas jeszcze deszcz, więc wyraźnie była to najwyższa pora by skończyć.



Widok z Sinych Skałek na Stóg Izerski i Smrk

Jasnieżona zdobywa Sine Skałki

Kopalnia

Na singletracku poniżej Wysokiego Kamienia

Widok z Wysokiego Kamienia na Szklarską Porębę i Karkonosze

Na singletracku poniżej Wysokiego Kamienia

Zjazd żółtym szlakiem z Zakrętu Śmierci do Piechowic

Zjazd żółtym szlakiem z Zakrętu Śmierci do Piechowic, a w tle Karkonosze

Bobrowe Skały

Widoczek na oświetlone ostatnimi promieniami słońca i ginące w chmurach Karkonosze

Droga z Piastowa do Wojcieszyc Górnych

5 minut sławy

Piątek, 15 września 2023 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Przedłużony weekend w Szklarskiej Porębie. W sobotę była wycieczka piesza, a w piątek rowerowa. 
Klasycznie - Singletrack, kopalnia "Stanisław" i Hala Izerska.

Singletrack Szklarska Poręba/Jakuszyce

Singletrack Szklarska Poręba/Jakuszyce

Na Hali Izerskiej

Nad Izerą

Na Leśniki

Czwartek, 21 lipca 2022 · Komentarze(1)
Pojechaliśmy "na Leśniki" w Chatce Górzystów. Nie najprostszą trasą, tylko przez Rozdroże pod Cichą Równią a potem po kładkach na niebieskim (bodajże) szlaku. "Leśniki" dobre jak zwykle, choć niestety (jak już od kilku lat) sprzedawane jako połówki. No i tym razem nie było takiej niesamowitej kolejki jak w zeszłym roku. 
W drodze powrotnej przez Halę Izerską padły mi chińskie zapadki z aliexpress w tylnej piaście, ale całe szczęcie miałem oryginalne DT w plecaku, więc mogłem szybko wymienić i kontynuować jazdę.
Bejboracz radził sobie świetnie, choć miał mały kryzys w rejonie "kładek". W zeszłym roku śmigała jak dzika, a w tym miała jakieś opory i nie obyło się bez kilku łez. Podejrzewam, że to trochę przez stosunkowo nowy, większy rower, na którym chyba nie czuła się zbyt pewnie. Ostatecznie jednak dała radę, a nawet zażądała przedłużenia wycieczki i zamiast władować się w auto w Jakuszycach, dojechała do Szklarskiej Poręby o własnych siłach.

Przez Halę Izerską

Wyżera w Chatce Górzystów

Kąpiel w Izerze

Moi.

DH-Bejbor

Ostatnia rocznica™

Sobota, 9 października 2021 · Komentarze(1)
Z okazji 8. rocznicy ślubu (znanej tez jako Ostatnia Rocznica™), pojechaliśmy z rowerami na weekend do Szklarskiej Poręby. 
Z Łodzi ruszyliśmy po 19, na miejscu byliśmy chwilę przed północą, a rano na rower. 
Najpierw podjazd na Wysoki Kamień i potem fajny zjazd żółtym szlakiem aż do Piechowic. Ostatnio zjeżdżałem żółtym w 2016 roku i nadal jest taki fajny jak wtedy. 
Z Piechowic mieliśmy udać się, drogami i bezdrożami do Perły Zachodu nad Bobrem, ale jak policzyliśmy dystans i przewyższenia, doszliśmy do wniosku, że czasu może nam zabraknąć. W związku z powyższym, ugrzaliśmy tyłki w pizzerii, wchłaniając pizzę i intensywnie przeglądaliśmy mapy w TrailForks, szukając pomysłu na ciąg dalszy wycieczki. Padło na Pasmo rowerowe Olbrzymy. Czasu (i sił) starczyło tylko na Rokitnik, ale i tak było zajebiście :).
Powrót do Szklarskiej klimatyzowanym wyciągiem, czy jak kto woli, na pokładzie pociągu Kolei Dolnośląskich.

Widok z Wysokiego Kamienia

Złota jesień w Górach Izerskich

Na żółtym szlaku z Wysokiego Kamienia

Pasmo rowerowe Olbrzymy

Pasmo rowerowe Olbrzymy - Rokitnik

Pasmo rowerowe Olbrzymy - Rokitnik

Izerskie naleśniki.

Środa, 25 sierpnia 2021 · Komentarze(0)
Tosia spytana o najlepsze wspomnienie z zeszłorocznych wakacji odpowie, że opychanie się naleśnikami w Chatce Górzystów (I kot. Nie zapominajmy o kocie). Nic dziwnego, że już gdzieś od wiosny pytała, czy podczas tegorocznego wyjazdu też na nie pojedziemy.
Pojechaliśmy.
Autem podjechaliśmy do Jakuszyc i tam przesiedliśmy się na rowery. Do Rozdroża pod Cichą Równią ciągnąłem Tosię na holu. Potem śmigała już sama.

Z rozdroża pojechaliśmy niebieskim szlakiem. Na początku jest to szutrówka, ale potem szlak odbija w las i robi się fajny - zmienia się w kamienistą ścieżkę, a co chwilę wskakuje na drewniane kładki. Nie sądziłem, że Tosia da tam radę przejechać, ale miło mnie zaskoczyła. Przejechała całość, sprowadzając rower jedynie z uskoków na końcu kładek.

Kładki na Konnej Ścieżce

Marysia nigdzie nie sprowadzała.
Marysia

Ja też nie, ale stanowczo dziwnie jechało się na rowerze ze sztywnym widelcem.
Niebieski szlak - Konna Ścieżka

Niebieski szlak - Konna Ścieżka

Ostatecznie dotarliśmy na Halę Izerską, do Chatki Górzystów. 
Przez Halę Izerską

Powitały nas niesamowite tłumy. 
Zawsze w czasie ładnej pogody było tam sporo ludzi, ale teraz to naprawdę zakrawa o kpinę. Żeby kupić Tosi obiecanego naleśnika z jagodami, trzeba było odstać w kolejce bite półtorej godziny! Porażka.
Winię za to po części e-bike'i (czyli motorowery) #iblameebikes . Było ich tam więcej niż rowerów (zwykłych? analogowych? akustycznych?). Super łatwym szuterkiem do Chatki kulają się z silnikiem prawie wszyscy. Naprawdę żal patrzeć, jak na motorowerach podjeżdża no. para w wieku ca. 20-30 lat, przejechawszy drogę, którą spokojnie, bez wspomagania pokonują dzieci w wieku przedszkolnym. 
Ale nic to. Zjedliśmy naleśniki, i pojechaliśmy do "Orla".

Po drodze kilka fotek w stałych miejscach.
Hala Izerska

Izera

Za "Orlem" wycieczka się podzieliła. Marysia pojechała sobie boczkiem, żeby było trochę ciekawiej, szybciej i bez ciągłego "szczebiotu" progenitury, a ja z Tosią pojechałem asfaltem. Podpiąłem Ją sobie znów na hol i do auta już jechaliśmy jako zespół pojazdów. Pewnie Młoda tego nie wymagała, ale skoro wiozłem w góry (małe bo małe, ale zawsze góry) w pełni sztywny rower, tylko po to by móc przyczepić do niego hol, to zamierzałem coś choć przez chwilę poholować, do jasnej cholery :)

Singletrack Świeradów-Zdrój - Zajęcznik

Niedziela, 22 sierpnia 2021 · Komentarze(0)
No i jesteśmy w górach (małych, bo małych, ale zawsze.
Na pierwszy ogień poszły single na Zajęczniku. Trasa łatwa, przyjemna i w sam raz nadająca się na sprawdzenie, jak Tosia sobie poradzi.
Okazało się, że radzi sobie całkiem świetnie. Holowałem Ją tylko na stromym odcinku asfaltowego podjazdu, a przez resztę czasu kręciła sama. 
I nawet chyba dobrze się bawiła.
Będą z Niej ludzie :)

Singletrack - Świeradów-Zdrój z Tosią

Singletrack Jakuszyce + kot. Nie zapominajmy o kocie.

Czwartek, 27 sierpnia 2020 · Komentarze(0)
Tosia koniecznie chciała odwiedzić park linowy w Szklarskiej Porebie, a ja koniecznie nie chciałem go odwiedzać. W efekcie odwiozłem moje obie Panie do Szlarskiej, a sam pojechałem do Jakuszyc, gdzie zostawiłem auto na parkingu i zaliczyłem Singletrack Jakuszyce, czyli trasę rowerową nr 14. 
Po kilku wycieczkach z Tosią na holu, jadąc bez dodatkowego ciężaru miałem wrażenie, że rower nic nie waży, a podjazdy robią się same. Do tego, z racji środka tygodnia i wczesnej pory, miałem trasę tylko i wyłącznie dla siebie, więc jechało się świetnie. 

Widok na Karkonosze

Singletrack Jakuszyce

Singletrack Jakuszyce

On-One 45650b

Zrobiłem pętelkę, i gdy przy aucie rozważałem przejechanie jej jeszcze raz, odebrałem telefon od Marysi. Okazało się, że zaliczywszy park linowy, wybrały się do wodospadu Szklarki i gdzieś po drodze, w lesie, przybłąkał się do nich kot. 

Góski kot

W efekcie, zamiast jechać drugi raz na singla, pojechałem autem do sklepu po transporterek dla kota, potem do weterynarza itp.
Skończyło się tak, że wracając z wakacji zabieraliśmy nie tylko wspomnienia i zdjęcia, ale również czarnego kota (a właściwie kotkę).

Singletrack Zajęcznik

Środa, 26 sierpnia 2020 · Komentarze(0)
Singletrack Zajęcznik z Tosia na holu. 
Pogoda stanowczo nie dopisała - kilka razy zmoczył nas deszcz i zrobiło się nieprzyjemnie zimno. 
Łatwa trasa miała dać okazje Bejbokowi, by pośmigać samodzielnie, ale z racji pogody cała trasa była na holu i ogólnie chyba średnio się Jej podobało.

Na świeradowskich singlach