Pierwsza w te wakacje sobota bez Bejboka, stanowiła wspaniałą okazję, by wybrać się na jeden dzień w góry. Wybór padł na Lądek zdrój i tamtejsze trasy powstałe w ramach Singletrack Glacensis. Do tej pory miałem mieszane uczucia co do SG (a Jaśniemałżonka™ ich zupełnie nie lubi), ale dawały gwarancję, przejezdności, co dla mnie, starego grubasa bez formy, było wielką zaletą. Poza tym Trojak ma opinię jednej z lepszych pętli, więc wypadało się przekonać.
Ostatecznie wyszło nieźle - zarówno Trojak, jak i Orłowiec były wyraźnie podzielone na część podjazdową i zjazdową, więc była nagroda za kręcenie pod górę. Zjazdy były całkiem miłe, z na ogół dobrze wyprofilowanymi zakrętami (co na wielu trasach w ramach SG wcale nie jest oczywiste). Miłym akcentem był też smaczny pstrąg w Stawach Biskupich.
Na koniec złapałem gumę w tylnym kole, ale nawet to nie było mi w stanie posuć humoru, bo jazda i tak była gites.
Po długiej przerwie wracam na bikestats'a.
W życiu ostanio działo się wiele dużych rzeczy i nie za bardzo była okazja by myśleć o blogu. W związku z tym w 2014r. skasowałem swoje konto, bo i tak na nie nawet nie zaglądałem. Zauważyłem jednak, że brakuje mi tej odrobiny rowerowego ekshibicjonizmu i że bez tego kołaczącego się po głowie zdanka: "Będzie fajny wpis", trudno skłonić się nieraz do wymyślenia ciekawej trasy, do zrobienia podczas wycieczki zdjęcia, czy w ogóle do wyjścia na rower.
Teraz pomału odtwarzam zawartość bloga z zapisanego kiedyś pliku csv (trochę się wpisów przez 8 lat uzbierało) i mam nadzieję, że będę miał tez okazję dodawać nowe wycieczki bo chciałbym bardzo wrócić do rowerowania :)