Gravel po łódzku 2026
W tym roku żadna z tras nie objeżdżała Łodzi, a za to z PKWŁ prowadziły w kierunku Koluszek i dalej. Dzięki temu miałem okazję pojeździć po rejonach, których nie miałem zbytnio okazji poznać od strony rowerowej. Pogoda była ok, żarcie na pitstopie i na mecie było smaczne, więc ogólnie wszystko na duży plus.
Formy jak zwykle nie miałem, więc tu akurat nowości żadnych nie było. Po około 70km miałem kryzys i dopiero koło setki złapałem "drugi oddech" i mogłem dalej jechać.
Ostatecznie zajęliśmy 109 i 110 miejsce (odpowiednio M100 i K10) z czasami 7:39:07 i 7:39:11


























