Papajland
Niedziela, 13 września 2026
· Komentarze(0)
Kategoria Beskid Mały, Góry
Podobnie jak rok temu, pojechaliśmy ze znajomymi do Targoszowa w Beskidzie Małym. Tym razem na dwa dni. Pierwszego weszliśmy na Babią Górę, a drugiego były zajęcia w podgrupach - Panie z dziećmi pojechały do "Energylandii", a Panowie poszli na rower.
Planowaliśmy dojazd z Targoszowa do Zembrzyc, a następnie objazd Jeziora Mucharskiego. Powrót do kwatery wymagałby jednak zaliczenia koszmarnego podjazdu (nasz wynajęty domek był na stoku Leskowca), więc zjechaliśmy autem do Tarnawy Górnej i zaczęliśmy dopiero tam.
Jezioro Mucharskie okazało się, prawie puste, więc widoki były średnie. Pojechaliśmy więc do Wadowic, czyli polskiego zagłębia papajowych kremówek, a stamtąd do Kalwarii Zebrzydowskiej. Stamtąd pociągiem wróciliśmy do Zembrzyc i rowerami podjechaliśmy do Tarnawy Górnej do auta.
Podobnie, jak rok temu, zaczynam od widoczku z naszego domku w Targoszowie.




Planowaliśmy dojazd z Targoszowa do Zembrzyc, a następnie objazd Jeziora Mucharskiego. Powrót do kwatery wymagałby jednak zaliczenia koszmarnego podjazdu (nasz wynajęty domek był na stoku Leskowca), więc zjechaliśmy autem do Tarnawy Górnej i zaczęliśmy dopiero tam.
Jezioro Mucharskie okazało się, prawie puste, więc widoki były średnie. Pojechaliśmy więc do Wadowic, czyli polskiego zagłębia papajowych kremówek, a stamtąd do Kalwarii Zebrzydowskiej. Stamtąd pociągiem wróciliśmy do Zembrzyc i rowerami podjechaliśmy do Tarnawy Górnej do auta.
Podobnie, jak rok temu, zaczynam od widoczku z naszego domku w Targoszowie.





























