Oberhofalm
Autem podjechaliśmy z kwatery do Filzmoos i ruszyliśmy w stronę gospody Oberhofalm u podnóża Große Bischofsmütze. Zaczęliśmy dość intensywnym podjazdem i Dziecię powiedziało "nie". Zdarzało się jej w polskich górach trzaskać trudniejsze podjazdy, a tym razem coś nie pyknęło i jechać nie chciała. Przejażdżka zamieniła się więc w spacer.
Powtarzało się to potem na każdym podjazdowym odcinku, niezależnie od nachylenia.
W wielkich bólach dotarliśmy w końcu do celu, zjedliśmy obiad, ale o jakimkolwiek przedłużaniu wycieczki nie mogło być mowy - asfaltem zjechaliśmy do auta i zakończyliśmy przejażdżkę. Tzn. zakończyłem ja, bo Panie uznały, że do naszej kwatery w Eben im Pongau wrócą sobie rowerami. Trasa była już praktycznie cały czas w dół, więc chyba się nie przemęczyły. Ja musiałem pojechać autem.





























