Oberhofalm

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 · Komentarze(2)
Zabierając rowery na wakacje z córką w Alpach, spodziewałem się, że jazda będzie po szuterkach, a alpejskie będą tylko widoki. Liczyłem się z tym, że wycieczki będą mocno "lajtowe", ale nie sądziłem, że aż tak bardzo jak  ta.
Autem podjechaliśmy z kwatery do Filzmoos i ruszyliśmy w stronę gospody Oberhofalm u podnóża Große Bischofsmütze. Zaczęliśmy dość intensywnym podjazdem i Dziecię powiedziało "nie". Zdarzało się jej w polskich górach trzaskać trudniejsze podjazdy, a tym razem coś nie pyknęło i jechać nie chciała. Przejażdżka zamieniła się więc w spacer.
Powtarzało się to potem na każdym podjazdowym odcinku, niezależnie od nachylenia.
W wielkich bólach dotarliśmy w końcu do celu, zjedliśmy obiad, ale o jakimkolwiek przedłużaniu wycieczki nie mogło być mowy - asfaltem zjechaliśmy do auta i zakończyliśmy przejażdżkę. Tzn. zakończyłem ja, bo Panie uznały, że do naszej kwatery w Eben im Pongau wrócą sobie rowerami. Trasa była już praktycznie cały czas w dół, więc chyba się nie przemęczyły. Ja musiałem pojechać autem. 

Widok z drogi powyżej Filzmoos & Epic Evo

Alpejski widoczek

Gospoda Oberhofalm, a w tle wieża nadajnikowa na Rossbrand

Große Bischofsmütze (2458 mnpm) i Armkarwand (2351 mnpm)

Komentarze (2)

Tak, ale jak się już ten rower wiozło przez blisko tysiąc kilometrów, to jednak był apetyt na więcej.

bendus 22:32 niedziela, 23 sierpnia 2026

Dla takich widoków było warto ...

sky1967 18:31 piątek, 21 sierpnia 2026
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!